Paweł Gzyl

Co u Pana słychać? Rozmowa z Jakubem Herfortem

Co u Pana słychać? Rozmowa z Jakubem Herfortem Fot. Radek Świątkowski
Paweł Gzyl

Jakub Herfort to zwycięzca talent show „Mam talent”. Właśnie wytwórnia Sony Music Poland wydała jego debiutancką płytę.

Skąd pomysł, by wziąć udział w eliminacjach do dziewiątej edycji „Mam talent”?

Mama zawsze zachęcała mnie do zaprezentowania swoich umiejętności. Udział w kilku festiwalach trochę mnie ośmielił i zahartował. Pomyślałem - dlaczego nie? Wszystko zaczyna się oczywiście od precastingów, które wymagają opanowania, uporu i cierpliwości. Tłumy artystów rozmaitej maści przychodzą, by się zaprezentować, zdobyć uznanie, wyjść z cienia. Nie ma tam jeszcze aury show-biznesu i gwiazdorstwa. Jest wielogodzinne czekanie na swoją kolej, stres występu, a potem znów oczekiwanie na werdykt. I tak krok za krokiem. Przed jurorami znanymi z telewizji staje się dużo później, na etapie castingów telewizyjnych. I to już jest jakimś sukcesem.

Obawiałeś się konfrontacji z jurorami?

Szczególnie bałem się... pani Chylińskiej, która preferuje ostrzejszy, bardziej rockowy styl. Jej reakcji obawiałem się najbardziej. Zresztą ona zazwyczaj do samego końca nie okazuje emocji, a z jej wyrazu twarzy można by wyczytać, że zamierza artystę zjeść. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy usłyszałem od niej same pochwały i kilka bardzo krzepiących słów. Prywatnie udało mi się kilka razy pogadać z panem Agustinem - świetny, ciepły człowiek, który bardzo dodawał wykonawcom otuchy i wiary w siebie. Najlepiej jednak wspominam krótkie spotkanie z panią Małgosią Foremniak, która podczas eliminacji podeszła i powiedziała mi na ucho: „Świetnie, chłopaku, rób to, co kochasz”. To mi dodało napędu.

Szczególnie bałem się w „Mam talent”... pani Chylińskiej

Co utkwiło Ci szczególnie w pamięci z całego programu?

Po półfinałach, w atmosferze wielkiej radości i podniecenia, stworzono możliwość kontaktu widzów z artystami. Był czas na wspólne zdjęcia, rozmowy, wywiady... Podeszła wtedy do mnie mała dziewczynka i ciągnąc mnie za nogawkę spodni poprosiła: Plose pana, plose pana, czy mogę dostać autoglaf? To było bardzo wzruszające.

Pod koniec programu byłeś pewny zwycięstwa?

Skądże znowu. Pamiętam, przed samym finałem, byliśmy z moją opiekunką artystyczną, panią Krystyną Świniarską w hotelu i powiedziałem wtedy: Spakujmy swoje rzeczy, bo już tu nie wracamy - nie ma mowy żebyśmy wygrali. Odpowiedziała wówczas: Niczego nie ruszaj, zostajemy, czuję że zwycięstwo masz w kieszeni. I tak się stało.

Jak zmieniło się Twoje życie po „Mam talent”?

Cóż, jestem tu, gdzie jestem, ale kosztowało mnie to sporo pracy. Za to satysfakcja jest ogromna. Wokół mnie dzieje się sporo nowych rzeczy. Po eliminacjach i występach w „Mam talent”, przyszły nagrania, praca w studio, koncerty, kontakty z mediami, zaproszenia, nowe perspektywy. Staram się jednak oddzielać życie osobiste od tego scenicznego. Na razie się udaje.

Czy Twoja obecna codzienność przypomina jeszcze czasy sprzed „Mam talent”?

Jestem w ostatniej klasie Technikum Żywieniowego, niedługo matura, tak więc pochłaniają mnie przygotowania, nauka, jednym słowem proza życia. Co będzie dalej, tego nie wiem. Na razie jest to ze wszech miar normalne życie przeciętnego polskiego młodzieńca, który ma na głowie przede wszystkim sprawy związane ze swoim wiekiem, szkołą, nauką.

Na debiutanckiej płycie śpiewasz covery przebojów z dawnych lat - Franka Sinatry, Nat King Cole’a czy Deana Martina. Skąd taki wybór?

Cóż, są to wykonawcy znani i rozpoznawalni. Wszyscy świetnie kojarzą te nazwiska i te piosenki. Chciałem zacząć od zaprezentowania siebie i swoich możliwości wokalnych właśnie w takim repertuarze. Celowo nie zaczynam od swojej autorskiej twórczości, a właśnie od albumu z coverami. A co do odbiorców, chciałbym zarazić tą estetyką muzyczną ludzi z mojego pokolenia.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Myślę o studiach na Wydziale Musicalowym Akademii Muzycznej w Poznaniu albo w Łodzi. Ale wszystko w swoim czasie. Najpierw matura, która - mam nadzieję - pójdzie dobrze.

Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.