Bosmanmat płynie Wisłą w szczytnym celu - dla chorego Sławka

Czytaj dalej
Fot. Fot. Ze strony Szymona Machnowskiego
Marek Weckwerth

Bosmanmat płynie Wisłą w szczytnym celu - dla chorego Sławka

Marek Weckwerth

Wisłą do Gdańska płynie kajakiem bosmanmat Szymon Machnowski z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego w Gdyni. Jego celem jest nie tylko dopłynięcie do Wisłoujścia, przede wszystkim promocja zbiorki pieniężnej na leczenie byłego żołnierza Marynarki Wojennej Sławka Szumickiego.

Spływ odbywa się pod hasłem #PłyniemyDlaSławka.

41-letni Sławomir Szumicki jest po rozległym udarze mózgu i wymaga intensywnej, bardzo kosztownej rehabilitacji (m.in. z neurologopedą). To jedyna szansa na powrót do możliwie normalnego funkcjonowania i samodzielności.

Spływ kajakowy, który rozpoczął się w Goczałkowicach 28 lutego, został podzielony na odcinki o długości około 50 km każdego dnia, a całość powinna zająć 20- 25 dni.

Coraz większe wsparcie

Wsparcie akcji zapowiedziała Szkoła Podoficerska Sił Powietrznych w Dęblinie, której przedstawiciele dołączą do Szymona na odcinku Puławy-Świerże Górne. Deklaracje wspólnego płynięcia zgłaszają także indywidualni kajakarze.

Lotnicy zachęcają do wsparcia akcji inne jednostki wojskowe i wszystkich ludzi związanych z wojskiem oraz tych o dobrym sercu, którzy czują się na siłach, by w jakiś sposób dołożyć swoją cegiełkę na szczytny cel.

Udar odebrał im wszystko

- Udar odebrał nam wszystko, prócz siebie, nadziei i siły do walki ze skutkami choroby - pisze do tych, którzy chcieliby wesprzeć żołnierza jego żona Aleksandra.

Sławomir doznał udaru mózgu w sierpniu 2018 roku. Pomoc nadeszła zbyt późno, by podać jakiekolwiek leki. Neurolodzy byli bezsilni.
A był zdrowy, wysportowany i nic nie wskazywało na to, że nagle dostanie rozległego udaru. Młody, zdrowy człowiek w jednej chwili stał się osobą całkowicie zależną od innych i to w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej.

Był żołnierzem Marynarki Wojennej. Wojsko było jego ogromną pasją, wiązał z nim swoje marzenia i plany, które udar odebrał mu bezpowrotnie. Został uznany za całkowicie niezdolnego do służby.

Jest miłośnikiem rasy jack russell terrier. Wraz z żoną prowadził amatorską, domową hodowlę psiaków tej rasy zrzeszoną w ZKwP. Kochał jeździć na wystawy, robić psiakom zdjęcia.

Marek Weckwerth

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.