red.

Bartłomiej Sochański: Szczecinianie są zaniepokojeni tragedią w Berlinie

Bartłomiej Sochański: Szczecinianie są zaniepokojeni tragedią w Berlinie
red.

Rozmowa z Bartłomiejem Sochańskim konsulem honorowym Republiki Federalnej Niemiec w Szczecinie.

Tragedia w Berlinie wstrząsnęła także nami. Tym bardziej, że jedną z ofiar jest mieszkaniec Gryfina.
I właśnie dlatego miałem sporo telefonów z Berlina w tej sprawie. Dzwonią do mnie zarówno dziennikarze, jak i pracownicy odpowiednich służb, którzy próbują ustalić szczegóły dotyczące zarówno firmy transportowej, jak i kierowcy, który tragicznie zginął w ciężarówce w Berlinie. Proszono mnie o pomoc. Choćby w tym, co piszą polskie media na swoich portalach. Oni nie znają polskiego i sprawdzają, co polskie media ustaliły i co wiedzą.

Jak na tragedię reagują szczecinianie?
Są zaniepokojeni. W końcu to stało się zaledwie 120 kilometrów stąd. Dzisiaj, kiedy symbolicznie na pl. Żołnierza Polskiego wraz z marszałkiem Olgierdem Geblewiczem i prezydentem Piotrem Krzystkiem oddaliśmy cześć osobom zabitym w Berlinie, słyszałem to zaniepokojenie w głosie wielu przechodniów. Mówili, że wcześniej byli na tym samym jarmarku, że jeździli tam z dziećmi. Że co roku odwiedzają Berlin właśnie z okazji bożonarodzeniowych jarmarków, bo tradycja Weihnachtsmarktów jest w Szczecinie znana i popularna. Te jarmarki są bardzo radosne i pewnie dlatego nas, tu w Polsce ta tragedia tak mocno dotyka. Dotyka, bo zamachnięto się na symbol świąt Bożego Narodzenia, na coś co jest raczej nietykalne.

Czy jeszcze w jakiś sposób szczecinianie planują uczcić pamięć zabitych?
W tej chwili reakcje są dość spontaniczne. Ale już chcę podziękować i radnym Szczecina, że minutą ciszy uczcili berlińskie ofiary, dziękuję władzom Szczecina, a także konsulowi Republiki Francuskiej Włodzimierzowi Puzynie za gest solidarności. Jednak przyznam szczerze, że nie jestem zwolennikiem manifestacji jakie odbywały się po tragedii w Paryżu. Myślę, że Berlińczycy nie będą nosili koszulek z napisem „Jestem Charlie Hebdo”. W Berlinie raczej będą miały zastosowanie słowa Adama Asnyka, że „żałość jest rzeczą niewieścią, a mężom przystoi w milczeniu się zbroić”.

Tak to przynajmniej zabrzmiało w wystąpieniu Angeli Merkel. Pani kanclerz mówiła, że jest smutne, iż człowiek, który rok temu poprosił o schronienie, pomoc i azyl dopuścił się takiego czynu. Połączenie tych dwóch faktów - niemieckiej pomocy z odwdzięczeniem się za tę pomoc w taki sposób - wydaje mi się precedensowe i nie jest bez znaczenia.

red.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.