7 godzin i 15 minut Ojca Świętego, najważniejsze w dziejach miasta

Czytaj dalej
Marek Jaszczyński

7 godzin i 15 minut Ojca Świętego, najważniejsze w dziejach miasta

Marek Jaszczyński

30 lat temu, 11 czerwca 1987 roku odbyła się jedyna pielgrzymka papieża Jana Pawła II do Szczecina. Choć trwała raptem kilka godzin, to w pamięci szczecinian pozostanie na zawsze. Był to fragment III pielgrzymki do ojczyzny.

Trzeci raz papież przebywał w Polsce od 8 do 14 czerwca 1987 r.. Wizyta była związana z II Krajowym Kongresem Eucharystycznym. 11 czerwca, około godz.10 na lotnisku pod Goleniowem wylądował samolot Jakowlew Jak - 40 z dostojnym gościem na pokładzie. Stąd Ojciec Święty przeleciał helikopterem na lotnisko w Dąbiu. Z Dąbia przejechał samochodem ulicami Przestrzenną, Gdańską, Energetyków, Ks. Kardynała Wyszyńskiego, al. Niepodległości, pl. Żołnierza, pl. Lotników, al. Jedności Narodowej, pl. Grunwaldzkim, pl. Dzierżyńskiego (obecnie pl. Armii Krajowej), ul. Szymanowskiego, Moniuszki, Skargi na Jasne Błonia. O godz. 11 biskup Kazimierz Majdański powitał Ojca Świętego i rozpoczęła się msza święta.

Papież koncelebrował z 20 kapłanami mszę świętą dla 700 tysięcy wiernych zgromadzonych na Jasnych Błoniach (homilia skierowana była głównie do rodzin pomorskich, mszy św. towarzyszyło odnowienie przyrzeczeń małżeńskich oraz koronacja figury Matki Bożej Fatimskiej dla Sanktuarium na Osiedlu Słonecznym). Strefa „0” znajdowała się bezpośrednio przed ołtarzem. W strefie „I” obowiązywały specjalne zaproszenia. Od godz. 2 w nocy 11 czerwca wierni mogli wchodzić na sektory strefy drugiej, dostępne dla wszystkich.

Te słowa przeszły do historii

Na zakończenie mszy Jan Paweł II powiedział słynne słowa:

„Drodzy bracia i siostry. Pragnę podziękować Szczecinowi, że nas powitał taką piękną pogodą, słońcem i wiatrem od morza. Wy wiecie dobrze, że ten papież wędruje po różnych stronach świata i nad różnymi oceanami i morzami wypada mu sprawować Eucharystię, i doznawać tego uderzenia wiatru od różnych mórz. Ale tutaj wiatr od Bałtyku! Od tego morza, które nazywamy naszym, od naszego morza. Ten wiatr jest też ewangelicznym znakiem Ducha, Ducha Świętego.”

Jan Paweł II udał się następnie na plac budowy Wyższego Seminarium Duchownego, gdzie wmurował kamień węgielny, pochodzący z bazyliki św. Piotra w Rzymie. Wcześniej pobłogosławił go na Jasnej Górze (podczas drugiej swojej pielgrzymki do Polski).

Z seminarium papież przejechał papamobile do szczecińskiej katedry. Tu rozpoczął się trzeci etap wizyty w Szczecinie. W bazylice spotkał się z alumnami, siostrami zakonnymi i członkami instytutów świeckich. To wówczas powiedział do zgromadzonych w świątyni:

„Chrystus był ubogi. Nie można autentycznie głosić Ewangelii ubogim, nie zachowując właściwego dla swego powołania ubóstwa. Dzisiaj się wiele mówi o kategoriach być i mieć. Od nas wszystkich, kapłanów Jezusa Chrystusa oczekuje się, abyśmy byli wierni wobec wzoru, jaki nam zostawił. Abyśmy więc byli dla drugich. A jeżeli „mamy”, żebyśmy także „mieli” dla drugich. Tym bardziej, że jeśli mamy - to mamy „od drugich”. Dzisiaj - bardziej niż kiedykolwiek - cały Kościół żyje „z jałmużny”, od najuboższych misji w Afryce, aż do rozbudowanych nowocześnie uczelni i kurii, ze Stolicą Apostolską włącznie”.

Papież ofiarował bazylice katedralnej kielich, a wszystkim klerykom różańce. W archikatedrze wisi dziś tablica upamiętniająca spotkanie z Ojcem Świętym. Stoi tron, na którym siedział Papież. Ojciec Święty wyjechał na lotnisko w Dąbiu o godz. 17.15. Stamtąd przeleciał helikopterem do Goleniowa.

Władza patrzy na ręce

Działania Służby Bezpieczeństwa przed wizytą nie odbiegały od standardowych zachowań wypracowanych w toku poprzednich wizyt które Jan Paweł II składał w Polsce, czyli w 1979 roku i w 1983 roku.

Wierni spotkali się z Papieżem na Jasnych Błoniach, ale przez długi czas poprzedzający pielgrzymkę przedstawiciele władz państwowych nie chcieli dopuścić do umiejscowienia papieskiej mszy św. w lewobrzeżnym Szczecinie. Biskupom szczecińskim sugerowano inne miejsca. Według jednej z nich nabożeństwo mogłoby się odbyć na lotnisku w Dąbiu, ale zrezygnowano z tego ze względu na podmokły teren. Ze względów politycznych uroczystość musiała odbyć się na lewym brzegu Odry - czyli miało to być zamanifestowanie polskości Szczecina. Odrzucono również lokalizację w Wołczkowie i w Skolwinie. Strona kościelna opowiadała się za usytuowaniem ołtarza na statku, który zostałby zacumowany na wysokości Wałów Chrobrego. Rządowa proponowała miejsce, gdzie można byłoby zapewnić bezpieczeństwo pielgrzymom.

Zdecydowano wreszcie o zorganizowaniu spotkania z wiernymi na Jasnych Błoniach.

Tradycyjnie funkcjonariusze bezpieki nie chcieli dopuścić do manifestacji politycznych podczas spotkania szczecinian z papieżem. W ramach działań operacyjnych poprzedzających wizytę, funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa zarekwirowali liczne transparenty z hasłami patriotycznymi i religijnymi, setki wydawnictw podziemnych, dziesiątki kopert i znaczków poczty „Solidarności” oraz matryce, druki i szablony wykorzystywane m.in. do przygotowywania plakatów jak się później okazało, nie wszystkie.

Na jednym ze spotkań przedstawicieli państwa i Kościoła w czerwcu 1987 roku, jeszcze przed wizytą dostojnego gościa została poruszona kwestia transparentów nie tylko o treści religijnej ale i politycznej.

Pułkownik Jerzy Stańczyk zastępca szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych do spraw milicji obywatelskiej w Szczecinie mówił o tym, że nie da się bezpiecznie zareagować w przypadku pojawienia się transparentów o treści politycznej, co by znaczyło, że milicja przymknie oko, gdy hasła pojawią się w niewielkiej ilości.

A jak było? W czasie nabożeństwa na Jasnych Błoniach, 11 czerwca faktycznie pojawił się transparent organizacji Wolność i Pokój oraz Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Z hasłem rejestracji „Solidarności” wystąpili również przedstawiciele związku Morskiej Stoczni Remontowej ze Świnoujścia.

Bezpieka miała też udział w odsunięciu Mariana Jurczyka od składu delegacji składających dary Ojcu Świętemu. W tym celu rozpowiadano nieprawdziwe informacje, chociaż niechętni udziałowi Jurczyka w delegacji składającej dary znajdowali się także w szeregach opozycji solidarnościowej. Cel osiągnięto Marian Jurczyk został odsunięty i później krytycznie spoglądał na hierarchów kościoła- tłumaczy historyk.

W składzie delegacji znalazł się Artur Balazs, wówczas działacz NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Ciekawostką jest to, że w darze Janowi Pawłowi II złożył żywe jagnię. W wszystkich obecnych w delegacji zadziwiła śnieżnobiała wełna jagnięcia.

Ten transparent wzbudził sensację

To był wówczas akt odwagi. Grupa młodych ludzi przeszła do historii za to, że w czasie wizyty papieża na Jasnych Błoniach rozwinęła opozycyjne transparenty.

Dzień papieskiej wizyty, 11 czerwca 1987 roku wspominamy z Wojciechem Woźniakiem, działaczem Federacji Młodzieży Walczącej oraz ruchu Wolność i Pokój (ruch powstał w 1985 roku i był ważnym fragmentem opozycji w PRL, skupiał ludzi młodych. Jego aktywność przejawiała się głównie na dwóch polach: obronie poborowych odmawiających służby wojskowej lub złożenia przysięgi „na wierność Armii Radzieckiej” oraz ekologii. - przyp. red.).

Podczas wizyty papieża Paweł Woźniak, brat Wojciecha zrobił kilka wyjątkowych zdjęć. Dokumentują akcję rozwieszenia dwóch transparentów z hasłem Wolność i Pokój oraz z papieżem. Na jednym z ujęć Wojciech Woźniak siedzi na ramionach kolegi i trzyma wysoko wzniesiony transparent.

- Akcja była przygotowana około tygodnia wcześniej - wspomina Wojciech Woźniak, uczestnik wydarzeń. - Był w to zamieszany Bartek Sawicki, Tomek Herkules, bracia Nakliccy i moja siostra Ewa. Nawet kilka dni przed samym wniesieniem transparentu większość z nas spała poza domami. Z prostej przyczyny, żeby nas nie zwinęli. Potem okazało się, że milicjanci przyszli do naszych domów, ale nas nie zastali. Z samego rana weszliśmy na Jasne Błonia jako przedstawiciele służby sanitarnej. Na szczęście nas kontrole nie obowiązywały. Mieliśmy legitymacje i podczas wejścia nas nie sprawdzano.

Transparenty zamaskowano w noszach, dzięki temu wszyscy uczestnicy akcji dostali się na mszę.

- Transparent z papieżem zawiesiliśmy na krótkich kijach - wyjaśnia Woźniak. - Na duży transparent „Wolność i Pokój” zostały użyte dwa wielkie drągi które były ogrodzeniem sektoru. Przy okazji doszło do pewnego zdarzenia. Złamał się jeden z drągów i spadł na głowę jednej z kobiet. Jako służba sanitarna od razu udzieliliśmy jej pierwszej pomocy. Co ciekawe to są jedyne zdjęcia, które się zachowały, a dotyczą naszej akcji. Ale wiem, że w relacji telewizyjnej ten transparent jest widoczny. Jedno z ujęć przedstawia mnie, jak siedzę na ramionach Grzegorza Kołtuniaka.

Trudno było nie zauważyć sporych rozmiarów transparentu. Jaka była reakcja służb porządkowych?


- Nie przeszkadzano nam w ogóle, nie było żadnej reakcji - mówi Woźniak. - Dopiero po kilku dniach wezwała nas Służba Bezpieczeństwa do siedziby przy ulicy Kaszubskiej. Mieliśmy przesłuchania, ale ogólnie było w porządku. Przeprowadzono z nami tzw. rozmowę umoralniającą. Więcej nic nie było, żadnego kolegium. Aż dziwne.

Marek Jaszczyński

Witam! W "Głosie Szczecińskim" zajmuję się bieżącymi sprawami naszego miasta i regionu, a szczególnie komunikacją. Bywa też, że piszę o historii i o wojsku

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gs24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.